…iRlAnDiA…

13 lipca 2011 roku wróciłam do Irlandii :))))

15 lipca zaczęłam pracę znów w Harvey Norman tylko jako Web Content Coordinator, doobrze jest :)

W pon przyjeżdża Łukaszek, pomieszkamy na razie u Pauliny i zobaczymy co będzie… chcemy jak najszybciej sprowadzić dziewczynki…

jestem szczęśliwa :)))

nOtHiNg To WiN aNd NoThInG eLsE tO lOsE…

chciałabym wrócić do Irlandii i chciałabym zostać tutaj…. nie wiem… męczę się tutaj, realia polskie mnie totalnie przytłoczyły… tylko wracać znów… z dzieciaczkami to trudne…

bo ja wiem, poza tym mój wolny duch świruje, po 4 latach spędzonych na wychowywaniu dzieci mam dość…. chce coś zrobić, gdzieś jechać….. nie wiem, remontujemy mieszkanie, teraz będzie więcej pieniążków mój Łukaszek chce kupić narożnik a ja bym chciała foteliki dla dzieci i rower dla niego… pod tym względem się różnimy :(

cholera ciężko mi tak jakoś, szukam pomysłu na e-biznes… poza tym przyjmę gotówkę w każdej ilości ;) za darmo :P

pracuję teraz jako account w agencji reklamowej, cholera to chyba najcięższy kawał chleba z jakim miałam do czynienia, fajne ale pomiędzy młotem a kowadłem… jeszcze w Polskich realiach, czyli czas w pracy jest czasem w pracy, żadnych telefonów do domu… dziwnie tu jest, nie mogę się z tym oswoić… nie jestem szczęśliwa zawodowo… ani finansowo…. to w sumie jedyne co mi doskwiera bo jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze heh

ciekawe czy będę kiedyś szczęśliwa czy po prostu tak mam, muszę się leczyć……

ostatnio znów żyję na kalmsie i jakoś tak zawieszona, cholera wie co mi jest, przesilenie?? niby jakie?? PMS też nie mam…. dziewczynki śliczne, zdrowe… mężuś też śliczny i zdrowy :)

:) już mi lepiej :) wymyśliłam pomysł na biznes :P ale wam nie powiem bo wygadacie :P

nO i JeStEm…

no i co, chciałabym posiedzieć tu i popisać ale nawet nie wiem o czym

mam męża, dzieci, wróciłam do Polski… kombinuję, znowu….

planujemy coś swojego, zobaczymy co z tego wyjdzie…..

Viki ma 4 latka, Olivia skończy w sierpniu 2 latka…. Łukaszek super, tylko każdy weekend w pracy…

mieszkam sobie pod Poznaniem….. nuda :)

OtO pOlSkA wŁaŚnIe…

Rok minął 3 dni temu… optymizm zmniejszył się do minimum… po co było wracać do Polski? Do rodziny, znajomych przyjaciół… polskiej kultury, języka, obyczajów…. czyli tak naprawdę do czego….. ??? Do tego chamstwa (ch czy h?) tutaj? do ludzi którzy tylko patrzą komu coś zaszkodzić? do przyjaciół których widuję jeszcze rzadziej? czy do pracy której nie ma, tego pośpiechu, biurokracji….. ech czasem zastanawiam się czy to był dobry pomysł…. smutno mi patrzeć na mojego Łukaszka który wiem, że żałuje powrotu ale wspiera mnie, cały czas, że damy radę…. a ja już nie wiem czy damy…. bo dla Livi nie ma miejsca w żłobku… może będzie we wrześniu….nadal czekamy… Viki dowożę do przedszkola 30km….. ja pracuje na wyjazdach od czwartku do niedzieli, mój Łukaszek od poniedziałku do czwartku więc się nie widujemy….. dziewczynki musiałam wywieźć do moich rodziców… na jak długo??? nie wiem :((((( aż to wszystko poukładamy……

Jestem sfrustrowana…. przepracowałam prawie cały ten rok w Polsce w firmie która jest anty rodzinna…. czyli pracuj 24h/dobę i nie wychylaj się…. praca dla dzieciaków którzy mieszkają z rodzicami i nie mają rodziny do wychowania…. czyli Przedstawiciel Handlowy na pokazach zorganizowanych odsłona pierwsza….

Znów szukam pracy…. czegoś w miarę na miejscu… kwa to wszystko bez sensu…. może zapiszemy się z Łukaszkiem na angielski i włoski i podziękujemy Polsce za współpracę……..???

PraaaaaCaaaa…

Nie powiem zebym sie nudzila… ale jest dobrze… nie nienawidze mojej pracy juz ;D

Mialam moment… to chyba ta ciaza, wczoraj obiecalam Lukaszkowi ze poogladamy film, szybko wykapalismy Malutka, wykapalismy Ewunie i za 10 minut 8 bylam juz w lozku, zasnelam o 8 ;))))

Sypiam 10 godzin dziennie heh…

Ale czuje sie juz lepiej, slonce wschodzi wczesniej i swieci przez moment… znaczy sie az nie zajdzie, potem znow ide spac ;)))

A poza tym swiat jest piekny i cudowny, powoli znikaja humory ciazowe… heh, to nie jest wcale takie smieszne jak wyglada :P I mam dlugie sliczne wlosy i wogole jestem sliczna i jestem slicznie w ciazy :) I mam cudowna rodzinke <jupi><jupi><jupi>

Ostatnia niedziele moj Lukaszek zawiozl Viki do cioci i zabral mnie na kolacje (ze sniadaniem :P) do Glyde Inn w Annagassam, nad samym morzem…

largeoutbk.jpg

i usmazyl mi 50 nalesnikow na male party w pracy…

crepes_dsc07085.jpg

 :)

Kocham Cie moj Skarbie :* Ile to juz ze mna wytrzymales? heh… nadal nie wierze… no ale mowia ze cuda sie zdarzaja wiec jest szansa ze jeszcze chwile bedziesz obok ;)

Prawda, ze cuda sie zdarzaja….. nadal tylko nie wierze ze jeden przydarzyl sie wlasnie mi :)

Zycie… duzo sie nauczylam, np. ze przyjaciol poznaje sie w biedzie… heh… teraz sie smieje…teraz moge, szkoda ze stracilam kontakt z kilkoma osobami, mam nadzieje ze kiedys uda sie wszystko jakos naprawic… cholernie trudno nauczyc sie slowa przepraszam…

Ech Lukaszku moj…. badz prosze, badz zawsze… wiesz, ze bez Ciebie swiat bylby smutny Slonko moje, badz zawsze bo bez Ciebie nie potrafie juz zyc…

WrAcAmY dO dOmU…

Decyzja zostala podjeta…. wracamy… zabieramy sie za remont mieszkanka, robimy sobie 2 poziomowe :D 150m kw :)

Miejsce zamieszkania: Biedrusko,

Termin – styczen 2009

Ech no…. czasem pojawia sie nutka niepokoju czy to dobra decyzja ale oboje myslimy ze tak… jedyne co nas tu troszke jeszcze 3ma to fakt, ze mieszkajac w Polsce trudno jest pozwolic sobie na wyjazd na 8 tygodni zeby zwiedzac ;) no wlasnie….

ale bedzie dobrze…

a wogole to nienawidze swojej pracy… heh nie no, praca jest fajna tylko atmosfera ostatnio zawiesista, ciagle sie kloce z bosem…. zycie,

jeszcze tylko 5 miesiecy…..

jak je wytrzymam? nie mam pojecia…. pocieszeniem jest ze wyjezdza na wakacje na 3 tygodnie w marcu <jupi>

dobra ide popracowac ;)

JaKuB lUb AlIcJa…

12 tygodni, 10,3 gramy, 59mm od glowki do pupy, termin 7 sierpnia 2008

…. niestety nie chcialo pozowac do zdjecia…. i odwrocilo sie pupa :)

Kubus lub Ala

bLe….

Nie wolno tyle jesc, dlaczego czlowiek jest nienormalny i je takie ilosci a potem czuje sie… tak jak ja :/

Potrzebuje spaceru dzisiaj… albo nie wiem co….

To sie nazywa obzarstwo….!!!

dZiEn JaKiS tAkI dZiSiAj NiJaKi… ZmEcZoNa…

jak moge byc zmeczona po 9 godzinach snu??????

ano jestem…

dziecko postanowilo nie isc dzisiaj do przedszkola… po wyciagnieciu na sile z domu i wciagnieciu do samochodu udalo nam sie przetrwac 10 minut drogi do przedszkola, tam zostala szybko sprzedana za sniadanie… cos w koncu ma po mamie :P lepiej ubierac niz zywic….

hehe no nie wiem….

w tej ciazy robie chyba wszystko czego nie powinnam… pije zimne i gazowane napoje, soki, szczegolnie cudownie smakuja te cytrusowe… w sumie to tyle heh…. poza tym jestem grzeczna dziewczynka, nie pije alkoholu (w tym roku jak narazie wypilam jedno male pifko… staczam sie, naprawde sie staczam…) nie pale…. i tu zagadka, jaki jest najlepszy sposob na rzucenie palenia? ciaza…. heh poranne mdlosci zabija w tobie nawet najmniejsza ochote na papierosa….

poza tym szefowa przyszla i musze troche popracowac….

a to tak na poprawienie humoru :)

A young monk arrives at the monastery. He is assigned to helping the  other monks in  copying the old canons and laws of the church by  hand.

1.jpg

He  notices, however, that all of the monks are copying from copies, not  from the original manuscript. So, the new monk goes to the head  abbot to question this, pointing out that if someone made even a  small error in the first copy, it would never be picked up! In fact,  that error would be continued in all of the subsequent  copies.

 2.jpgThe  head monk, says, „We have been copying from the copies for  centuries, but you make a good point, my  son.”

  3.jpg

He  goes down into the dark caves underneath the  monastery   where  the original manuscripts are held as archives in a locked vault that  hasn’t been opened for hundreds of  years.  
Hours  go by  and nobody sees the old abbot . .  . 

  4.jpg

So,  the young monk gets worried and goes down to look for him. He sees  him banging his head against the wall and  wailing. 

„We  missed the R!  We missed the R! 


We  missed the R!”  


His  forehead is all bloody and bruised and he is  crying   uncontrollably.  The young monk asks the old abbot, „What’s wrong,  father?”  
With  A choking voice, the old abbot replies, „The word  was…  

5.jpg

„CELEBRATE  !!!  

PrAcA….

Dzisiaj w pracy troszke sie lenilam przez moment ;)

Jedziemy z moim Skarbem o tu:

 wakacje 2009

w drugiej polowie 2009 roku! <jupi><jupi><jupi><jupi><jupi><jupi><jupi><jupi><jupi><jupi><jupi><jupi><jupi><jupi>

a tak wogole to znalazlam fajne stronki… ale to jak wygram juz te miliony w lotto ;)

http://www.privateislandsonline.com/ or

http://www.poshproperties.co.uk/propertydetails.asp?ID=TwoRiversVI

sMuTnO qWa…

smutno mi dziś tak, że aż boli… mam dosyć tego kraju z jednej strony, z drugiej… nie oszukujmy się, pozwala mi żyć na lepszym poziomie niż w Polsce…

nie zmienia to faktu że qwa smutno… brakuje jakiejś mordki do pogadania, przyjaciela…

hej przyjaciele… przyjaciele… zostańcie ze mną, przecież wszystko to co miałem oddałem wam…

nie wiem……… idę na papierosa…. nie moralizujcie tu tylko…. pale jednego na tydzień…

dziś jest właśnie ten dzień…….

5aM…nIe ŚpIe….

nie moge spać… dziecko mnie tak wykończyło, że jestem zbyt zmęczona żeby zasnąć… ale zaraz pójdę… muszę iść bo jutro Niunia będzie pełna energii i ktoś musi się nią zająć… brakuje dziadków… zmęczona jestem troche, niedobrze mi przez tą ciążę cały czas, nic nie jem to też się szybko męczę… i jeszcze problemików kilka na głowie…. wracać czy nie? remontować mieszkanko pod siebie czy nie, a jak remontować to jaki kredyt? i kiedy po niego jechać skoro do marca nie mam urlopu… Mała nowe przedszkole w poniedziałek, Łukaszek idzie na impreze pracowniczą jutro…. znaczy się dziś, więc z tym zostanę sama, w pon. kilka telefonów, pin, żeby odnowić motor tax, zmiana adresu Łukasza na prawku, digi web kiedy zabiorą pieniążki… muszę pamiętać, żeby wziąć na przedszkole…. ale będzie z górki, w końcu będzie heh, chyba sama w to nie wierze, powtarzam to od 10 lat… i zawsze jest coś… życie… trzeba nauczyć się z tym żyć…

jedno mnie tylko zmartwiło ostatnio, że Łukaszek nie chce ze mną lecieć gdzieś daleko… a ja tym żyje, to jest jakiś motor, który napędza mnie do tego, żeby wstawać każdego dnia…. to, że pewnego dnia się budzę, wsiadam do samolotu i nie ma mnie na jakieś 2 tygodnie, jestem gdzieś……… wsiąść do pociągu byle jakiego…

brakuje mi polskich gór, wiele bym dała, żeby pojechać choć na jeden dzień w góry… Beskidy byłyby idealne… hala lipowska, boraczowa, miziowa… aż się łezka w oku kręci…

brakuje mi wycieczek rowerem, choćby do zielonej na piwko….

sad….

jak to pogodzić wszystko? niewiem……..

WiEcZoRnE dEmOnY…

nie no…. nie ma juz demonow, te stare dawno sobie poszly… tylko….. problem mam kurcze… zostac, czy wracac?

spac nie moge przez to, bo z jednej strony ciagnie do Polski a z drugiej w swiat…. ma ktos moze pomysl jak to pogodzic?

bo z jednej strony Polska nasza stara kochana, swoj domek, rodzinka, dziadki zeby mozna bylo dzieciaki podrzucic….

z drugiej jednak zarobki nie te.. a marzen kilka do spelnienia jeszcze mam… koleja do Wladywostoku, do Peru bym chciała i Poludniowej Afryki i do Indii wrócić… i wejsc sobie na Kilimandzaro…. i kilka takich drobnych marzen jak tydzien w gorach na nartach, obejsc Polske do okola wzdłuż granicy…. i pojechac z dziecmi nad polskie morze :)

tak wiec jestem w kropce… chyba ze poszukam tutaj innej pracy… jako inzynier… hmmmm…… nie wiem, po prostu nie wiem…

ZyCiE…

zapr.jpgdziwnie tak sie pisze tu…. dawno nie pisalam… jak tam zycie? ano dobrze :)

13 pazdziernika 2007 w Poznaniu odbyly sie zaslubiny Ewy Owczarek i Lukasza Proniewicza :) a potem impreza w Wagrowcu (swoja droga, polecam z calego serca kapele Roland z Poznania, zabawy mieli niebanalne, nic glupiego, muzyka rewelacyjna – szczegolnie Bialy Mis w wykonaniu Rockowym :D i Pawla kamerzyste: www.pamiatkaslubu.pl – album niesamowity, profesjonalna obsluga)

bylo rewelacyjnie… patrz -> dzien przed 5.30 rano wyprawa po kwiaty, tysiace kolorow o tej godzinie moga zabic, a mila pani ktora pomagala nam wybrac kwiaty byla bardzo dokladna ;)

kosciol przystrojony byl cudownie (rodzice zrobili nam niespodzianke), a pierwszym utworem w kosciele byl Elvis Presley: I can’t help fallin in love….

Wise men say only fools rush in
but I can’t help falling in love with you
Shall I stay
would it be a sin
If I can’t help falling in love with you

Like a river flows surely to the sea
Darling so it goes
some things are meant to be
take my hand, take my whole life too
for I can’t help falling in love with you

Like a river flows surely to the sea
Darling so it goes
some things are meant to be
take my hand, take my whole life too
for I can’t help falling in love with you
for I can’t help falling in love with you

mielismy tez skrzypaczke… a dokladniej skrzypaczka :) potem do limy i na impreze :)

impreza udala sie rewelacyjnie, w skrocie – swietne jedzenie, fantastyczna muzyka, byl prosiak, aaaaa no i kolejny prezent od rodzicow – sztuczne ognie (rewelacyjne) no i oczywiscie co najwazniejsze – swietni goscie :D ;)))

PrAcA…

Czuje sie czasem jak na amerykanskim filmie…

…dziecko rano do przedszkola, potem do biura, swoje miejsce parkingowe, stuk puk obcasikami do biura, piiii i wchodze… hello, hello, morning albo Happy New Year, herbatka, sniadanko, cos tam postukam na kompie, kilka telefonow, potem w samochod po rolls’a lub sandwich’a na lunch, stuk puk obcasikami do biura, zjemy lunch’yk, kilka telefonow, jakies zamowienia, kilka maili… i do domku, bye bye, odebrac dziecko, 30km autostrada, pobawic sie, wykapac, i tuli tuli, potem internet, sprawdzenie rachunkow, planow na jutro, witaminki, herbatka i tuli tuli…

cudownie :) czemu w sumie kojarzy mi sie to z amerykanskim filmem? a nie po prostu irlandzkim heh ;)

a tak wogole to w pracy stem…. nic mi sie nie chce od czasu swiat, jakies takie rozleniwienie… tylko szefowa marudzi bo znow dzisiaj pozniej przyjechalam, mialam spotkanie z GP i do szpitala jechalam umowic sie na spotkanie, takze pierwszy scan bede miala 14 marca :) moze juz wtedy dowiemy sie czy chlopczyk to czy dziewczynka :D

NaS cZwOrO…….. cZyLi Z sErIi – zNóW w CiĄżY :)

Dziś pierwszy dzień nowego 2008 roku…. Aniołek o dziwo bawi się sam i daje mamusi coś napisać…

Troszkę czasu minęło… Córcia ma dziś dokładnie półtorej roczku, mama znów w ciąży (3majcie kciuki zeby byl chłopak :) ; mieszkamy sobie w domku w Droghedzie, od października już jako rodzinka Proniewiczów :) niunia chodzi do przedszkola, Łukaszek pracuje w Glenside Hotel, ja nadal HN, lecimy niedlugo po kredyt zeby sobie uwić gniazdko i wracamy……. czas juz wracać…..

Kilka planów na nowy rok powstalo w mojej głowce… jakos pozytywnie nastraja mnie ten nowy rok… jakos tak czuje w sercu ze wszystko bedzie dobrze….

wszystkiego naj w Nowym Roku 2008!

Córcia na Halloween :)

ŻyCiE…

U nas bez zmian…. cudownie :) Ja jestem jak wcześniej wspominalam (wiele razy ;) Advertising assistant, moje Kochanie jest obecnie szefem kuchni w restauracji Mimo :) Mieszkamy sobie i żyjemy sympatycznie w apartamentach przy Phoenix parku i szalejemy naszym nowym autkiem – Mazdą 626 ;)

Mala również szaleje :) Znaczy się rośnie i przemieszcza się jak błyskawica ;)

Poniżej kilka fotek… a już jutro kończy 9 miesięcy :)

MaMa…

Niunia powiedziala MAMA!!! Oczywicie nie wiaze tego jeszcze w aden sposob z moja osoba :)

StOjE!!!

HaRvEy NoRmAn….

Zmieniłam prace, pracuje w końcu w zawodzie czyli marketing i reklama dla Harvey Norman na całą Irlandię…. teraz ja układam reklamy radiowe, telewizyjne i w prasie, robie katalogi na całą Irlandię yeah :) Jest dobrze…. robię co lubie i mam władzę :D GO HARVEY GO!!!

Nasz Aniołek rośnie jak na drożdżach.. już 6 i pół miesiąca… tesknie za nią coraz bardziej jak jestem w pracy…. kiedy wracam wieczorem podskakuje jak mnie widzi ;)) leżąc :))) jeszcze nie chodzi :) ale stoi jak się chwyci stołu…. nie mogę się doczekać aż przyjdę z pracy a ona przybiegnie do mnie krzycząc mama! mama! :)

Boże nie pamiętam kiedy tu byłam… ale będę częściej obiecuje… wiem obiecanki, ciągle obiecuje….. ale będę…

Przeprowadziliśmy się już do nowego apartamentu… 2 sypialnie, living room, jadalnia, 2 łazienki…. nice…. dużo przestrzeni….. jeszcze miesiąc i wyjdziemy na prostą… ech te pieniądze…. wystarczyło by przecież wygrać 100 tyś w euromilion :) nawet 10 tys by wystarczyło :)

Wracając do najważniejszej części mojego życia…. mojej rodzinki… już 13 października w kościele na os. Rusa Ewa przestanie być do wzięcia…. ;))) zresztą już nie jest :) Powoli załatwiamy wszystkie sprawy związane z weselem, jest już hotel i orkiestra, niedługo będzie zaklepany kościół i fotograf… i będziemy lecieć dalej….aaaa…..  news tego tygodnia!!!

Magda w 31 tygodniu urodziła wcześniaka, Oliwier 1,9kg, chłopczyk jest nadal na antybiotykach i pod tlenem, ale oboje czują się dobrze, Mały jest silny wiec 3mamy kciuki że wszystko będzie dobrze!!!

Uciekam do moich Skarbów!!!

Jeszcze tu wróce ;)) Pap

No….

Kurcze źle mi…. nie nie jakoś wogóle, dramatycznie czy coś, tylko…. ech gupia stem i tyle…. Kochanie jeśli to czytasz to wiedz, ze straaaasznie mi źle z powodu tego biletu dla mamy, ja naprawde bylam przekonana ze wpisalam dobrze…. i wogóle…. KOCHAM CIE BAAARDZO… nie lubie jak jesteś zły na mnie…..

NaSz AnIoŁeK w KąPiElI ;)))

:)

Wspominalam moze ze jestem zakochana do szalenstwa :) tak prawdziwie na zawsze :) <3

NeW hOmE…

Nie mamy netu buuu…. do czego to doszlo zebym musiala siedziec w kafejce wrrr……

Poza tym szalenstwo, pracuje jak widac :)  i generalnie w srodku przeprowadzki… tesknie za Mala ktorej ostatnio prawie wogole nie widuje i czekam do Swiat….

ToTaLnY bRaK cZaSu…

Masakra… staram sie nie myśleć o tym wszystkim ale jest tyle do zrobienia głoooooowa boli….

Znów szukam pracy… a bo zmienilam pracuje jako Field Sales Rep for Eircom…. placa mi za telefon i dostalam autko ale nie rusza mnie ta praca…wrbkjbx,bzlie wiec zmieniam :)  Albo raczej próbuje ;)

Poza tym próbujemy sie przeprowadzić… szaleństwo….. w piatek juz podpisywalismy kontrakt… gdy okazalo sie ze glupia k…. landlordka nie powiedziala nic agencji i wynajela komus innemu wrrrrr….. no wiec szukamy dalej tak dzis jeszcze papierkowa robota….. duuuuzo papierkowej roboty bo w piatek nie chcialo mi sie pracowac i troche musze pooszukiwac w papierach…. a jutro kilka telefonow z rana, potem do agencji z papierami potem do drugiej agencji a potem na coponiedzialkowy meeting w Clondalkin zeby dowiedziec sie ze nie wyrobilam targetu jaaaaasne, boooomba buuuu….. a potem do pracy do 21 pewnie jak zwykle…. no dobra juz nie marudze….

…uciekam i sprobuje wrzucic jakies nowe fotki Malej no bo nasz Skarb skonczyl przedwczoraj 5 miesiecy a od tygodnia ma pierwszego ząbka a od 3 dni takze i drugiego :)

Previous Older Entries

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.