ZaHiR… 30 czerwiec, 2005
"Miłość jest dziką siłą. Kiedy próbujemy ją okiełznać, pożera nas. Kiedy próbujemy ją uwięzić, czyni z nas niewolników. Kiedy próbujemy ją zrozumieć, miesza nam w głowach….." P. Coelho
"Miłość jest dziką siłą. Kiedy próbujemy ją okiełznać, pożera nas. Kiedy próbujemy ją uwięzić, czyni z nas niewolników. Kiedy próbujemy ją zrozumieć, miesza nam w głowach….." P. Coelho
zawsze byłam tolerancyjna w stosunku do siebie jednak co można powiedzieć kiedy siedzę i słucham backstreet boys heh ;)))) iiiincooompleteeee!!!! ale podobno i tak dobrze, że nie stachurskiego ;))) to jaaaa typ nie pokornyyyy!!!!!!!! heh relaksuje się nadal :) napisze sobie cv po angielsku bo poprzednie się gdzieś zapodziało… poszukam pracy no i zaklepie jakieś mieszkanko, lubie rewolucje w moim zyciu bo jest troszke stresu ale ile przyjemności ;))) musze spakowac telefon do sprzedania… wydrukowac kartki na moje autko do sprzedaży… kupic dobrą flaszkę promotorowi :) no i zadzwonic do katedry o której godzinie będzie…i skombinować kartony bo musze spakować mój pokój….. smutno mi troszke, czasem czuję, że już coś minęlo….jakiś etap, jakaś część mnie… np mój pokój - mój azyl…. ile łez tu wypłakałam ile radości przeżywałam… ile razy przemeblowywałam heh tylko ja wiem…:) no już koniec "mazania się"!!! ;))) idę wziąć się za te wszystkie niezbędne do wykonania rzeczy, a za tydzień już lecę….yyyhy yeah ;))
byłam dziś w parku na rowerku….. siedziałam na ławce i obserwowałam ludzi…dawno już tego nie robiłam….cisza spokój… cudowne uczucie po prostu trwać….
kolorowych snów
heh no tytuł mówi sam za siebie…..odsypiam….aaa… wogóle obroniłam na 5 ;))) jestem the best :)
uczę się Gaelic'kiego heh :))
Ciamar a tha thu?
Tha mi math!?
Latha math dhuibh :)
Těoraidh!
ps.tha mi toilichte…tha…..:))))
nic nie wychodzi mi z próby przeczytania jakiś notatek dotyczących tego co powinnam w sumie wiedzieć po tych pięciu latach ;)) heh, chyba idę na rowerek bo tu zwariuje :) duża buźka dla trzymających kciuki jutro, naprawdę jesteście wspaniali!!!
dam znać jednak dopiero…mmmm….. koło środy heh bo jutro jesli dotrę do domu to będzie cud, kataklizm, w każdym razie prawodopodobieństwo jest tak znikome, że nie nalezy brać go pod uwagę, to tak, jak jakby ktoś nie wychodził z domu bo może go porwać ufo….heh…. czasem zastanawiam się skąd mi się biorą takie porównania ale zauważyłam że to sie pogłębia :))) (czy to sie leczy???)
głowa mnie boli od myslenia o tym co by tu zrobić, żebym nie musiała tego czytać i żebym już to wszystko wiedziała ;)….
albo przeczytam albo sie wykończę….
patrzę tak na te notatki i chyba jednak się wykończę :P
no dobrze już sobie idę…
ale wrócę :D
wrócę jeszcze do tematu… nasunął mi się po dyskusjach z przyjaciółką, powiedzcie mi prosze, co to za facet, który po 7 letnim związku, kiedy kobieta rozmawia z nim i mówi, że to koniec, że nic z tego nie będzie, mówi ok i odchodzi….. heh no własnie, pierwsze co mi się nasuwa to że po prostu nie dla mnie :) jutro obrona 3majcie kciuki koło 12 PROSZEEEE!!!! ps. a ja nadal nieprzyzwoicie szczęśliwa ;)))))
![]()
jak było?????? no trudno to opisać w słowach, rewelacyjnie!!!!! heh :) dawno nie byłam w Pradze, to już kilka latek, ale pamięć dobra :) Jestem bezsprzecznie szcześliwa
pojutrze obrona…tyk tyk tyk tyk……czy sie denerwuje? że niby kto ja? cały świat przede mną a obrona to tylko kropla w morzu, to dopiero początek :)
Poza tym dzwonił kuzyn, podobno Wojtuś jedzie do Irlandii heh, tiaaa…. to się dobrze nie skończy :D
jakiś diabełek ostatnio siedzi we mnie więc idę pobiegać, może się zmęczy i nie będzie szalał ;))) HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY HAPPY
nie noszę irokeza, nie "szlajam" się po nocach, upijam rzadko, uprawiam sporty, mam stypendium naukowe za dwa dni kończę studia, mieszkam pracuje za granicą…… tak jestem totalnie do d…. ktoś ze sląska zna może dobrego psychologa? muszę zacząć się leczyć, na zbyt dużą ilość energii, poczucia humoru, potrzeby dążenia do celu…. może mnie zamkną???? myslicie, że jest nadzieja?
idę spać, za 3,5 godziny pobudka, jutro (dziś) do Pragi…
9 lipca lece do "innego domu"…. Irlandia
nie groźnym ale zawsze świrem…
ale pokolei… otóż możecie wyobrazić sobie sytuację, w której tylko po to, żeby napisać tu to teraz rozkręciłam wtyczkę ponieważ kabelki się połamały…? ale mało tego, robiłam wtyczkę tydzień temu, nie przewidziałam jednak, że mój niszczycielski wpływ będzie się ciągnąl w górę kabelka i będzie miał tak szeroki zakres ;)) rozebrałam więc wtyczkę na części prawie pierwsze, wyłamałam taki plastikowy kawałeczek, z wczesniejszej wtyczki wyjęłam kawałki starych kabelków, część skręciłam i powkładałam w dziurki heh… wszystko wydawałoby się proste, jest jednak tak pozakręcaną konstrukcją, że nie mogę sie ruszac z tym laptopem na kolanach bo 20 minut szukałam sieci ;) poza tym jakoś ciężkawo mi na sercu i nie chodzi tym razem o żadnych mężczyzn w moim życiu tylko jak mówi przysłowie "prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie"… przykro mi, bo bliska mi osoba poraz kolejny mnie skrzywdziła i choć zbudowałam pancerz, to nie potrafię przejść z tym do porządku dziennego…. trudno tu pisać o wszystkim, bo to w sumie taki pamiętnik na pokaz, mogłabym napisać tu cokolwiek, że jestem długonogą blondynką 180 wzrostu, mówię 7 językami i zostane nowym prezydentem ;) heh w sumie czemu nie? do blondynki dużo mi nie brakuje, długonoga to w sumie jestem heh (grunt to odrobina narcyzmu) do 180 brakuje mi zaledwie obcas o wysokości 7 cm :] problem będzie z językami… choć z drugiej strony nikt nie mówił, że ma byc płynnie heh poza tym umiem 7 języków a uczę się ich to w sumie w polityce prawie to samo, a zacząć sie uczyć mogę zawsze ;)) jednak na tematy polityczne wypowiadać tu się nie bedę bo musiałabym użyc kilku brzydkich wyrazów a tu nie mozna heh więc pozostaje się modlić, że zniosą urząd prezydenta, cały świat stanie się jedną wielką zjednoczoną komuną i będziemy zyli długo i szczęśliwie heh…
tym miłym i jakże optymistycznym akcentem kończę dziś ten wywód, który kompletnie wymknął mi się spod kontroli… aaa… jeszcze jedna ważna kwestia, dziękuję za listy, szczególnie za 2 wczoraj, i jeden kiedyś dawno temu…dały mi dużo siły
nadal nie potrafię odpisać, bo nie wiem co, żeby nie popsuć tego niesmowitego nastroju którym mam w duszy po przeczytaniu… mam nadzieję, że zbiorę się jakoś w sobie i odpisze, jesli jednak nie dałabym rady prosze piszcie, komentujcie, dajecie mi naprawdę wiele będąc tu ze mną…i choć zdecydowanie wolę tradycyjne kontakty pierwszy raz cieszę się, że tu jestem :) ps. nauczyłam się mojej prezentacji, jest chyba nie najgorsza,przeglądam pracę bo jutro jadę w nocy do Pragi no i zostanie poniedziałek…i…ech no już dobrze wiecie co :) dobrej nocki :)
"…bo wolność to stan ducha. Wciąż cenię ją sobie najbardziej na świecie. Oczywiście, przez to wypiłem sporo wina, które mi nie smakowało, zrobiłem wiele rzeczy, których nie powinienem był robić i których nie mam zamiaru powtarzać, nabawiłem się blizn na duszy i ciele, zraniłem kilka osób - które prosiłem o wybaczenie, kiedy zrozumiałem, że wolno mi robić co mi się żywnie podoba, ale nie mogę wciągać innych w moje szaleństwo, w wir mojej dzikiej pasji zycia. Nie żałuję chwil, które przecierpiałem, noszę moje blizny niczym medale, wiem, że wolność ma wysoką cenę, równie wysoką jak niewola. Jedyna różnica polega na tym, że tę cenę płaci się z przyjemnością i z uśmiechem, nawet jeśli czasem bywa to uśmiech przez łzy" P. Coelho
stało się coś za co nie do końca wiem komu dziekować…
zawsze kiedy mam ten paskudny moment w życiu, kiedy przyjdzie za długa noc po krótkim dniu…
kiedy łzy cisną sie do powiek nie wiadomo dlaczego…
przydaża się coś… czego nie potrafię pojąć rozumem, a jedynie sercem…
czasem jedno słowo potrafi tak wiele zmienić… a my często zupełnie nie zdajemy sobie z tego sprawy, dziś ten list pozwoli mi spokojnie zasnąć, to niesamowite….
nie wiem jak dziękować za tą siłę, siłę dzięki której obudzę się jutro i nadal bedę wierzyć w to, że to jak staram się żyć jest dobre….
dziękuję…
IMPREZAAA!!!!!!!!! moja obrona! Katowice od 14.00 do zamknięcia… Kredens ul. Jacka ZAPRASZAM ;))
ps. czy ktoś mógłby nie pić i odwieźć mnie rano do domu :P
zdecydowanie miłość jest ślepa…. ale to tylko dodaje mi siły i wiem, że teraz mogę wszystko :) heh, Boże ależ ja byłam głupia……
dziś jestem szcześliwa, bo wiem, że najważniejsze to słuchać swojego serca.. ono nigdy nie kłamie
hmm…. to co stało się wczoraj chyba nie powinno sie stac… ja nie do końca jestem przekonana… szczególnie teraz jak wytrzeźwiałam heh a to mój dobry kumpel, znamy się tyle lat…….
wwww mordeee
a wczorajszy wieczór był delikatnie powiedziane szalony heh
ale było rewelacyjnie :)
next time - Kredens 28.06.2005 - moja obrona
"chodzi mi o jakies miejsce
gdzie mógłbym schronić się przed
zimnym jesiennym deszczem
o ludzi którym mógłbym
pootwierać rany żeby mogli
wejść i zobaczyć jak jest naprawdę
chodzi mi o jakieś lekarstwo
na ból który noszę zawsze przy sobie…"
no dobra 13 dni do obrony kuuurczee ej ja wiem, że to taki pic na wode, jak z maturą ale i tak sie denerwuje heh, poza tym komisja do d… ee… będzie luz, z oceny wychodzi 5 z recenzji pracy mam 5 więc jak z obrony dadzą mi 3 to i tak dostanę 4,5 :D, bo tamte 2 piątki to 75% oceny końcowej no więc o co chodzi heh, trzeba tylko prezentacje zrobić..
a tak wogóle to mam anons kolejny heh, w sumie anons w anonsie :P
albo nie :)
heh nie to wcale nie tak, że kobieta zmienną jest niee :P w każdym razie jestem szczęśliwa tak prawdziwie namacalnie szczęściwa,
wolna, niezależna…. jeszcze tylko nowego autka mi brakuje ale planuje za 2 miesiące, no za 3 kupic sobie cos szybkiego :D czy to moja wina, że kocham zbyt duże dawki adrenaliny ;)) …a potem kupię motor heh, zdecydowanie zaliczam się do dobrowolnych dawców nerek… czy siatkówki? teraz to jest "towar" deficytowy heh dobra mykam poczytać jakieś bzdurki i zastanowić się nad koncepcją przedstawienia mgr na obronie heh i jak to zrobić w 7 minut :] buźka
powiedzialabym cos ale nie powiem a chyba powinnam… nie nie powiem, obiecałam…
a męczy mnie to strasznie
eee…. może następnym razem teraz usmiecham się, dostałam wiadomość od Dawidka :)
zasypiam z uśmiechem na ustach, dawno już tak nie miałam :)
niesamowite uczucie :)
dobrej nocki :) bo jutro 7.30 pobudka ech…
pap
to znów ja!!! wiecie co jest cudowne, że są gorki dołki ale jest dobrze, bo czuje że zyje, bo śmieję się, płaczę, krzyczę, bo mogę się z czymś niezgadzać, bo mogę walczyc o swoje, mogę biegać, skakać, mogę upijać się…
śliczna dziś pogoda :)
a ja czuję się fantastycznie!!! mam tyle radości w sobie że nie potrafię jej sama ogarnąć dlatego dzielę się z wami, jest dobrze! i będzie dobrze jesli tylko tego chcemy, bo to nasze życie i "moralnym obowiązkiem każdego człowieka jest przezyc je w zgodzie z własnym sumieniem"!
duża buźka i żyjmy według odwiecznego CARPE DIEM…. bo zycie jest zbyt krótkie :*
duża buźka dla Bartka za wczoraj… heh było super!!! obiecuję że noc szachów będzie juz wkrótce :) milego dnia wszystkim!!!
dzis bylo fajnie, rowerek, tanie winko, partyjka szachów w parku… w takich chwilach wiem ze jest dobrze :)
dobranoc
kolejny piękny dzień :) jestem straszliwie nie wyspana po wczorajszej imprezie…aaa…. chyba zaraz znów pójdę spać ;) dzisiejszy dzień zapowiada się cudownie nudno, najpierw będę siedziała, potem leżała, potem siedziała, potem sprawdzę pocztę może ktos coś na pisał, w międzyczasie posłucham sobie muzyczki, znalazłam świetny kawałek Usher'a Seperated - dokładnie oddaje moje odczucia :)
i Bad day Powtera…. i dużo innych…..
wogóle jest fajnie, wyjęłam sobie mój keyboard heh znów zaczynam grać :)
Do d…. nie zdążę… a dziś przesiedziałam znów całą noc…heh trudno, jutro dam promotorowi to co mam, powiem co dopisze, może da radę na podpis i wpadnę do niego w pon z resztą :) chyba…. śpię….
* * * * * * *
kolejny samotny swit
wśród dymu dopalających się papierosów,
kolejna noc - alkohol upojenie,
kolejny samotny swit
wśród mysli wołających o wolność
kolejna noc….
bez szans na zmianę
* * * * * * *
właśnie mi się przypomniał tak apropos tytułu….
kiedyś na lub po jakieś imprezie napisałam, miałam chyba wtedy z 17 latek heh… to były czasy….
miałam jeszcze dużo wierszy, muszę je znaleźć, bo niektóre były niezłe…
jeden jakoś był tak…
…jak samotna może byc samotność,
gdy wśród ludzi szukasz zrozumienia,
jak samotny jest samotny pies
jak samotna jest dziewczyna w tramwaju….
i dalej nie pamiętam, musze pogrzebac w moich pamietnikach ;)
dobra czas zabrac się za pisanie….
do zaś :*