nie groźnym ale zawsze świrem…
ale pokolei… otóż możecie wyobrazić sobie sytuację, w której tylko po to, żeby napisać tu to teraz rozkręciłam wtyczkę ponieważ kabelki się połamały…? ale mało tego, robiłam wtyczkę tydzień temu, nie przewidziałam jednak, że mój niszczycielski wpływ będzie się ciągnąl w górę kabelka i będzie miał tak szeroki zakres ;)) rozebrałam więc wtyczkę na części prawie pierwsze, wyłamałam taki plastikowy kawałeczek, z wczesniejszej wtyczki wyjęłam kawałki starych kabelków, część skręciłam i powkładałam w dziurki heh… wszystko wydawałoby się proste, jest jednak tak pozakręcaną konstrukcją, że nie mogę sie ruszac z tym laptopem na kolanach bo 20 minut szukałam sieci ;) poza tym jakoś ciężkawo mi na sercu i nie chodzi tym razem o żadnych mężczyzn w moim życiu tylko jak mówi przysłowie "prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie"… przykro mi, bo bliska mi osoba poraz kolejny mnie skrzywdziła i choć zbudowałam pancerz, to nie potrafię przejść z tym do porządku dziennego…. trudno tu pisać o wszystkim, bo to w sumie taki pamiętnik na pokaz, mogłabym napisać tu cokolwiek, że jestem długonogą blondynką 180 wzrostu, mówię 7 językami i zostane nowym prezydentem ;) heh w sumie czemu nie? do blondynki dużo mi nie brakuje, długonoga to w sumie jestem heh (grunt to odrobina narcyzmu) do 180 brakuje mi zaledwie obcas o wysokości 7 cm :] problem będzie z językami… choć z drugiej strony nikt nie mówił, że ma byc płynnie heh poza tym umiem 7 języków a uczę się ich to w sumie w polityce prawie to samo, a zacząć sie uczyć mogę zawsze ;)) jednak na tematy polityczne wypowiadać tu się nie bedę bo musiałabym użyc kilku brzydkich wyrazów a tu nie mozna heh więc pozostaje się modlić, że zniosą urząd prezydenta, cały świat stanie się jedną wielką zjednoczoną komuną i będziemy zyli długo i szczęśliwie heh…
tym miłym i jakże optymistycznym akcentem kończę dziś ten wywód, który kompletnie wymknął mi się spod kontroli… aaa… jeszcze jedna ważna kwestia, dziękuję za listy, szczególnie za 2 wczoraj, i jeden kiedyś dawno temu…dały mi dużo siły
nadal nie potrafię odpisać, bo nie wiem co, żeby nie popsuć tego niesmowitego nastroju którym mam w duszy po przeczytaniu… mam nadzieję, że zbiorę się jakoś w sobie i odpisze, jesli jednak nie dałabym rady prosze piszcie, komentujcie, dajecie mi naprawdę wiele będąc tu ze mną…i choć zdecydowanie wolę tradycyjne kontakty pierwszy raz cieszę się, że tu jestem :) ps. nauczyłam się mojej prezentacji, jest chyba nie najgorsza,przeglądam pracę bo jutro jadę w nocy do Pragi no i zostanie poniedziałek…i…ech no już dobrze wiecie co :) dobrej nocki :)