JeStEmTu…

…you don’t have to dream when you can fly…

c.D… 27 lipiec, 2005

Kategoria wpisu: Wiktoria, z zycia... — efao @ 6:34 przed południem

a dzisiaj zdarzyło się coś niesamowitego….
zadzwonił mój były menszczyzna….
cieszę się, bo zawsze miałam nadzieję, że utrzymamy jakoś kontakt… choc nic nigdy temu nie sprzyjało…
spędziłam z nim w końcu jakąś 1/4 życia i to w dodatku tą lepszą ;))
poza tym zna mnie dobrze, lepiej zna mnie tylko moja przyjaciólka…bo rodzice chyba znają tylko tą pokazową część mnie heh ;)))

cieszę się, że będziemy mięli okazję porozmawiać, bo wyjaśnię ci może jak to wszystko wyglądało i w sumię musze cie przeprosić, że skończyłam to w ten a nie inny sposób…
jednak ty nigdy nie zdawałeś sobie sprawy jaką władze nade mną miałeś wtedy i że musiałam tak postąpić ponieważ nie potrafiłam tego wtedy zrobić inaczej…. zawsze powiedziałeś coś, że nie potrafiłam odejść….
dziś patrzę na to inaczej…. wiele się zmieniło….
przy tobie czułam się zawsze gorsza..nie robiłeś tego specjalnie ale czułam się nikim…… jak coś załatwialiśmy to ty to załatwiałeś, dlatego zawsze starałam się wyodrębnić moją niezalezność o co ty miałeś pretensje…
teraz przyleciałam tu sama, znów stoję na własnych nogach, spakowałam się, wsiadłam w samolot i jestem, mam nowe życie, znalazłam nową pracę, mieszkanie, znajomych…
nie ma cie w moim życiu i jestem szcześliwa
bądź moim przyjacielem, na to zasluzyliśmy oboje

ps. dopisek z 2005.12.05 godz: 01:48
gdybym wiedziała że tak to sie skończy nigdy nie pozwoliłabym Ci przyjechać……
a z drugiej strony……………..
gdybym wiedziala że tak to się skończy chyba nic bym nie zrobiła…. bo dzis, teraz już jestem szczesliwa……
będę miała sliczne Maleństwo….. i mam kogos kogo kocham nad zycie…… i………………… musze to powiedziec - żałuje, ze ty jestes ojcem…..

 

Leave a Reply