JeStEmTu…

…you don’t have to dream when you can fly…

GaLwAy… 31 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: z zycia... — efao @ 5:21 pm

stem w Galway… nie pytajcie co ja tu robie… za 4 dni wylot… ciesze sie jak dziecko…. jestem szczesliwa… nie, nie w ten sposob, po prostu szczesliwa, nie jest to powodowane ani miejscem ani czasem, po prostu tak… lubie jednak moj hostel, bo tu w sumie nudno…. wracam 23 :) wiec do zobaczenia wtedy, wpadne jeszcze tu mysle przed wyjazdem pozegnac sie i napewno po przyjezdzie… wtedy zapraszam na moja stronke ale to dopiero za miesiac, buzka wiec…..

 

Z pOmYsLu NiCi….. 3xJD 27 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: impreza, samotność — efao @ 11:57 pm

zaczelo sie spokojnie, rozprawialismy na temat piatkowej ciszy w hostelu… potem przyszla Rebeca, potem Goin no i Oskar, tak dla odmiany 3 x JD….;) brrr….. dzis profilaktycznie wzielam antybiotyki, jeszcze jeden taki wieczor i rano juz nie wstane….;)) ale bylo super, znow zyje, dzis dzien bez alkoholu poniewaz umieram, choc nie wiem sama czy to jeszcze ten alkohol we krwi czy ta choroba….:)

ach no i jeszcze….pierwsza rzecz, blog, blogiem wiec tego nie skasuje… poza tym bylo i tak niech zostanie….
pewnie nie rozumiecie co pisze ;) ja w sumie tez nie do konca heh, chcialam tylko napisac, ze mialam maly dolek ostatnio ale juz dobrze :) ponownie dziekuje za wsparcie, szczegolnie jednej osobie :*
szczerze mowiac kompletnie nie spodziewanej….

poza tym samotnie mi tu… jest przyjemnie poniewaz ludzie sa dla mnie jak powietrze i ciesze sie bardzo ze mieszkam tu przy Adelaide, jednak brak mi przyjaciol, za ktorymi tesknie i tego…..
zeby oszalec znow dla kogos, stracic serce i glowe….
chwilowo stracilam glowe dla Indii jak to bedzie wygladalo z moim sercem, napisze po przylocie…
nastepnie…. chyba Galway, choc wczesniej czekam na przyjaciolke w Dublinie, potem praca i luty do Ameryki Pld…

szukam kogos, dla kogo domem bedzie caly swiat, kto wsiadzie ze mna "do pociagu byle jakiego"…. kto przegada ze mna cala noc o tym co by bylo gdyby chmury byly zielone i czy wplywaloby to na nasze samopoczucie… bedzie gral ze mna w remika (i tak wygram ;) kogos kto bedzie potrafil powiedziec co czuje nie uzywajac slowa kocham, lubie, marze i tesknie…..kto bedzie milczal ze mna, ogladal mecze pilki noznej i pojedzie na drugi koniec swiata tylko po to zeby zobaczyc jak to jest spedzic 2 tygodnie w pociagu…

 

PoMySl Na DzIsIeJsZa ImPrEzE… 26 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: impreza — efao @ 5:34 pm

butelka wodki, piwo imbirowe (ginger ale), mieta, limonki i torba lodu! jestem na tak!

 

% 26 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: samotność — efao @ 5:33 pm

musze przerzucic sie na inny alkohol…
wczorajsza butelka JD baaardzo mi zaszkodzila…. mam problemy z rozpoznawaniem literek heh
no dzisiaj mialam zaczac brac antybiotyki ale kurcze przegapilam…. wezme sie jutro i zaczne brac ;)
dzis dostalam wiersz…

Il est des temps ou tout est loin
du matin au soir, nuit continue
On se croirait presque perdu
mais dans un coin,
celui que l'on avait pas vu
on voit un bout d'eclair
au moment ou on ne s'y attendait plus
c'est, ewa, ton sourire
qui ma aidé a m'enfuir
de ma prison enflammée
tu m'as permis de la quitter

musze zaczac uczyc sie francuskiego, nie do konca wiem co znaczy… tzn. w sumie to wogole nie wiem… heh

 

OsTaTnI wIeCzOr Z pRoCeNtAmI… 25 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: samotność — efao @ 11:34 pm

od jutra antybiotyki… musze w koncu dojsc do siebie, bo juz ledwo zyje, dzis przespalam 14 godzin… gdy spie jest latwiej…. wiec spie i pije….

 

MaYbE??? 24 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: samotność — efao @ 9:33 pm

kolejny wieczor z procentami…
znow jest tak latwiej……

uciekam….

 

MaYbE… 23 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: samotność — efao @ 10:05 pm

mam tyle do powiedzenia i nie wiem tak w sumie do konca od czego zaczac, jakos tak nie do konca wlasnie odpowiada mi to, ze musze pisac, kiedy nie do konca czuje, bo czuje zazwyczaj wieczorem…. gdy robi sie ciemno… znow wychodza potwory z szafy…. znow zaczynaja robic dziury w mojej duszy, chca bym przegrala kolejna walke, bo ta wczorajsza juz przegralam… zastanawiam jak to sie dzieje, ze zazwyczaj po jakims roku do 1,5 zaczynam odsuwac sie od ludzi… uciekam… zauwazylam to wczoraj gdy o ktorejs tam w nocy siedzialam w pubie przy piwie, sama i myslalam…. znow boje sie ludzi, znow sama zaczynam podroz w dol, zastanawiam sie czy pewnego dnia bede miala sile zeby wejsc do gory…… zaczynam sie bac, ze pewnego dnia nie wejde… ale ide dalej bo nie potrafie sie zatrzymac, to jak bledne kolo…. kiedy musze isc dalej do przodu i nie potrafie zawrocic, nie potrafie skrecic ani zabrac nikogo ze soba, kto w razie potrzeby mogl pomoc….. znow zaczela sie ucieczka…. dlaczego? nie wiem…. po prostu nie wiem…. nie wiem czy chce wiedziec…. wczoraj pilam, bo jest tak cholernie trudno kiedy w sercu mamy taka bezsilnosc, kiedy nie potrafimy zatrzymac jedynej osoby ktora obudzila cos…. cos takiego, ze znow chcialam byc, cos czego nie bylo od dawna, cos co spowodowalo, ze zburzylam w ciagu 3 dni wszystkie mury……. zostalo mi tylko: someday, somewhere…. i to cholerne maybe…..

 

SoMeDaY….sOmEwHeRe… 23 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: samotność — efao @ 9:54 pm

"zjawiles sie tylko na chwile… znow bede wstawac rano i powtarzac sobie, ze musze oddychac…"

 

Po ImPrEzIe… 23 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: impreza — efao @ 9:47 pm

pierwsza rzecz potrzebuje stale lacze… nie mozna pisac pamietnika wtedy kiedy akurat wyjdzie sie z domu i zahaczy o kafejke… musze pisac wtedy gdy czuje…… a ostatnio czuje… imprezka w sobote byla heh, no jak to imprezka heh, wiecej grzechow nie pamietam ;)

 

MuSzE jEsZcZe CoS nApIsAc… 20 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: samotność — efao @ 7:45 pm

musze jeszcze cos napisac, bo cos siedzi gleboko we mnie i nie mam z kim porozmawiac o tym, jakis bol ktory nosze gleboko w sobie, jakas zlosc na to wszystko co sie dzieje, zlosc i bezsilnosc…
chcialabym uciec stad, musze uciec…. a moze raczej kupic autko, zebym mogla wsiasc i pojechac nad morze znow, poszlajac sie po gorach, pojechac byle gdzie… usiasc zapalic papieroska i pomyslec ze bedzie dobrze…

 

zNoW mYsLe… 20 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: samotność — efao @ 7:41 pm

dawno mnie tu nie bylo poniwaz sprawy jakos ulozyly sie tak ze nie bardzo moglam pisac…. duzo ludzi to czyta, nie myslalam ze tak duzo…. teraz jednak warto by zaczac od poczatku, tylko gdzie jest poczatek? pierwsza rzecz to czlowiek uczy sie cale zycie.. ameryki nie odkrylam, jednak za kazdym razem jak do tego dochodze lubie to powiedziec glosno…. wczoraj okazalo sie ze znow heh albo nadal faceci sa tacy sami, bez wzgledu z jakiego sa kraju… tzn nie koniecznie mysla glowa ;) bez obrazy dla tych czasem myslacych, ale wczoraj musialam wypic 5 piw, 2 bacardi brizzer i wypalic 2 jointy zeby was sprobowac zrozumiec, niestety…nic z tego zaczelam tez uczyc sie francuskiego… po co mi to? mmm…. sama juz nie wiem… zaczynam znow myslec…..w kolko myslec, a tak przeciez nie mozna… no i znow pojawil sie symptom ucieczki…
wiec teraz do Indii 4 wrzesnia, co potem? mam ochote uciec i zostawic to wszystko tutaj, uciec gdzies daleko…
nie wiem, jakos cos we mnie siedzi, ze znow sa osoby ktore czegos ode mnie oczekuja…. czegos chca…… a ja mam ochote odciac sie od wszystkich i wszystkiego, byc gdzies nie wiem….
mysle, siedze na plazy i mysle… uwielbiam to uczucie kiedy wiatr otula twarz i fale szumia cichutko…. moge siedziec godzinami, widzac ten ogrom natury zdaje sobie wtedy sprawe jak niewielkie sa moje problemy… jest mi wtedy lepiej, niestety ostatnio tylko przez chwilke…
poszukuje milosci… a moze inaczej, chcialabym po prostu spotkac…
mam puste serce, twarde… kompletnie zimne…. a tak zyc nie potrafie, powoli burze mury ktore postawilam wokol siebie i otwieram sie na cos co ma przyjsc… kiedys, jutro… nie wiem, wiem ze przyjdzie…
znow zagmatwalam sie w kilka sytuacji w ktore nie powinnam…
chociaz czy wiemy kiedy i w co sie pakowac? moze ktos wie?

there is no moon in the sky tonight no stars, nothing… only the wind in the trees and the memory of U

a do d… to wszystko, dzis impreza, znow pewnie sie spije…dzis Lora's, Martin's and Fransua's (whatever jak to sie pisze ;) leaving party + Patrick's birthday party…

 

LoVe? 11 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: samotność — efao @ 5:55 pm

mam potrzebe jechac nad morze….. nie bylam juz tyle czasu… tydzien? i potrzebuje tego, pobyc sama… zastanawiam sie czasem czy potrafie sie znow zakochac, dlaczego wciaz spotykam na swej drodze fantastycznych ludzi ale nie potrafie do nich nic poczuc… a kiedy znow poczuje… ta druga strona kapituluje i odchodzi….
??? why?

 

Co Ma ByC tO bEdZiE, nIeBo ZnAjDe WsZeDzIe… TeRaZ jEsTeM tU… 9 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: samotność — efao @ 5:09 przed południem

jeszcze tylko kilka słów i uciekam spać :)
wiecie jak cudownie jest stojąc w całkowitej ciszy na dworze w ciemną noc, spoglądać na gwiazdy… tylko pstryk zapalniczki i pierwsze pociągnięcie dymu papierosa, który cichutko skwierczy… poczucie wolności i dobrze spędzonych godzin, uczucie spełnienia w zyciu, nadziei i wiary… i miłość, do bliskich osób… mam ich kilka, muszę tylko nauczyć się mówić jak bardzo cieszę się, że są….
a pewnego dnia się zakocham…….. zobaczycie i będzie pięknie i najlepiej na świecie…

rozmawialiśmy o marzeniach….
jakie ja mam?
w sumie sama nie wiem, bo jestem szczęśliwa… dom na plazy? czy po prostu świat jest moim domem? może jednak własna rodzina? jednak czy to dla mnie…….?
czy znów spakuję się by pojechać gdzieś… gdzie słońce piękniej wschodzi, wiatr otula twarz a życie płynie jeszcze szybciej… zobaczymy… czas pokaże, co zapisano w gwiazdach…..
dobranoc…..

 

TyTuLu BrAk… 9 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: samotność — efao @ 4:49 przed południem

tak jak oddechu….
czuję napór konieczności podjęcia decyzji i włącza się panika…
decyzja - żadnych decyzji :) przyjadą z czasem…

kocham noc…. jestem chyba częścią jej, bo tak świetnie się rozumiemy… skrywamy w sobie dwie natury tą tajemniczą, zaczarowaną, pełną spokoju i drugą…. tą zakazaną, niebezpieczną…
niedługo wschód słonca…. znów samotny… a może raczej nadal… sama tak wybrałam i wiem że tak jest dobrze, czuję to tam gdzieś głęboko…
i znów świt, który oczyszcza duszę… pokazuje, że znów nadchodzi nowy dzień i znów można zacząć od początku… mam w sobie siłę i nadzieję, radość nadchodzącego dnia, kiedyś było inaczej i w obecnej sytuacji pewnie spiłabym się gdzieś i próbowała nie obudzić…. to było dawno i jest już za mną, dziś patrzę słońcu w twarz i krzyczę JESTEM TU! i cieszę się, że jestem :) i żyję swoim życiem, czuje, tesknie, marzę! akceptuję siebie! wiem, że czasem możemy się mylić, nie wiedzieć, popełniać błędy…
życie to taka droga… pełna zakrętów, rond i ślepych uliczek…. dokąd prowadzi? nigdy się nie dowiemy jeśli nie podążymy do przodu…

 

PoWtOrKa? 9 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: samotność, z zycia... — efao @ 2:58 przed południem

"…bo wolność to stan ducha. Wciąż cenię ją sobie najbardziej na świecie. Oczywiście, przez to wypiłem sporo wina, które mi nie smakowało, zrobiłem wiele rzeczy, których nie powinienem był robić i których nie mam zamiaru powtarzać, nabawiłem się blizn na duszy i ciele, zraniłem kilka osób - które prosiłem o wybaczenie, kiedy zrozumiałem, że wolno mi robić co mi się żywnie podoba, ale nie mogę wciągać innych w moje szaleństwo, w wir mojej dzikiej pasji zycia. Nie żałuję chwil, które przecierpiałem, noszę moje blizny niczym medale, wiem, że wolność ma wysoką cenę, równie wysoką jak niewola. Jedyna różnica polega na tym, że tę cenę płaci się z przyjemnością i z uśmiechem, nawet jeśli czasem bywa to uśmiech przez łzy" P. Coelho

nie wiem od czego zacząć dlatego zaczęłam od tego cytatu…
nie wiem, zbudowałam mury…wiele murów, które dzieliły mnie od problemów…
postawiłam na wolność, kreatywność, szczęście… i brak zobowiązań…
czy jednak od czegoś nie uciekam?
znów włącza mi się uciekinier, a jednak wierzę, że serce zawsze ma racje….
nie wiem co zrobić, zamykam oczy i nie widzę nic, tylko obrazy przemykają przez głowę, tęsknoty, marzenia i możliwość umiejscowienia ich w czasie….
jak to zrobić by nie naruszyć swojej niezależności? jak to zrobić, by znów kochać i jednocześnie nie burzyć murów? jak zburzyć mury, by nikt mnie nie skrzywdził? jak pogodzić zazdrość, z miłością, obojętność z przygodą….? wiem, że jest na to jakaś odpowiedź…. wiem, choć jest 2 w nocy (przynajmniej u mnie) a ja nadal nie mam odpowiedzi…. jak nie krzywdzić bliskich mi osób i jak nie skrzywdzić siebie? jak zatrzymać sie w tej ucieczce? czy kiedyś znów kogoś pokocham? czy pokocham wtedy gdy będę gotowa? czy poznam wtedy miłość?
wydaje mi się, że pewne sprawy żyją własnym tokiem, że nie mamy na to wpływu…. wiem, że jeśli poczekam to nic to nie zmieni, bo jeśli tak jest pisane to tak będzie…..
ale czy napewno? czy nie powinniśmy wykorzystywac okazji? a z drugiej strony którą okazję? jakich wyborów dokonać? dużo pytań mam dziś… czy znajdę odpowiedź?

przerwa na papieroska…. czasem pomaga… ważne, że potrafię umiejscowić swoje myśli, zadać pytania…
odpowiedzi przyjdą same…
prędzej czy później….
c.d.n…

 

ByLe Do PrZoDu… 5 sierpień, 2005

Kategoria wpisu: z zycia... — efao @ 3:36 pm

no to nie mam pracy heh :)
jak nie trudno zauwazyc bardzo mnie to martwi ;)))
spoczko dzis znow zaczynam poszukiwania, mysle, ze za tydzien o tej porze bede juz miala, tej wersji przynajmniej bede sie trzymac :)
poza tym mam strasznie duzo do opowiedzenia ale nie wiem od czego zaczac…
chyba od tego, ze zycie jest piekne jesli kierujemy sie sercem… i nie zawsze takie proste jak nam sie wydaje….
ale u mnie dobrze!!! wiem czego chce, czego potrzebuje i czego oczekuje… mysle, ze dam rade, tylko tak trudno powiedziec NIE kiedy brakuje kogos… mmm
trzeba znow przypomniec sobie zasady asertywnosci ;)
dobrze… biore sie lepiej za szukanie czegos, poza tym musze uzupelnic cv i jeszcze zalatwic kilka spraw….. moze wpadne pozniej, pap