JeStEmTu…

…you don’t have to dream when you can fly…

MaLeŃsTwO… 2 kwiecień, 2006

Kategoria wpisu: lof <3 — efao @ 11:55 pm

…bedzie dziewczynką…. Wiktoria :) juz 7 miesiac… wygladam jak wielka pilka… w dodatku lekarska heh… przytylam juz 16 kilo :))) ale Malutka zdrowa, ja zdrowa, czasem kregoslup dokucza, czasem zoladek… ale poza tym fantastycznie :) Lukaszek bardzo mi pomaga i pewnie i tak nie ma pojecia jak bardzo jestem mu wdzieczna za wszystko, mimo tego ze powtarzam mu to kazdego dnia :)) on jest bardzo szczesliwy… a to cieszy mnie ogromnie… no i ja…. ja jestem najszczesliwsza osoba na swiecie…. wreszcie czuje ze to wszystko ma sens…… wiem, ze warto bylo… wiem, ze te wszystkie lata byly po to, zebysmy sie potrafili odnalezc…. Mala sie obudzila i kopie, no to mam przechlapane… codziennie jesli nie zdaze zasnac przed 23 to potem mam z glowy przynajmniej do polnocy :)

A tu nasza Malutka :) Zdjęcie z 16 lutego… swoją drogą to był dzień naszych walentynek i dzień kiedy Łukaszek mi się oświadczył!!! Z ogromną radością odpowiedziałam TAAAK!!!!! :))))))

DSC03062a.jpg

 

JeStEm SzCzĘśLiWa… 2 kwiecień, 2006

Kategoria wpisu: lof <3 — efao @ 11:44 pm

poznalismy sie tutaj…. (patrz: sympatia:) :) tak wlasnie tu… kto by pomyslal… na pewno nie ja :) poznalismy sie juz w lipcu…. ale wszystko tak na prawde zaczelo sie w listopadzie… i trwa nadal, od pierwszego dnia, kiedy wsiadlam w samochod i pojechalam do Dublina… 250 km… zeby uslyszec, ze sprobujemy… potem jezdzilam juz co tydzien… 4 dni pracy, 3 dni w Dublinie i tak 2 miesiace…… od 13 stycznia juz razem a od 17 lutego we wlasnym domku… kazdego dnia zakochuje sie na nowo… na przyklad dzis Kocham Cie bardziej niz wczoraj….

 

ChCiAłAbYm OpOwIeDzIeĆ pEwNą HiStOrIę… 1 kwiecień, 2006

Kategoria wpisu: lof <3 — efao @ 11:38 pm

miesiace jakos temu dostalam wiadomosc ze pieje nad ta swoja miloscia, ze to zauroczenie, ze potem przyjdzie codziennosc…. i bylo w tym troszke racji… bo przyszla codziennosc…. zle samopoczucie… humory… praca od switu do nocy, pobudka o 5.45… czasem widujemy sie 3 razy w tygodniu… ale…. jest pieknie… jest to najcudowniejsza codziennosc :)) jest tak jak zawsze mialo byc tak jak kiedys wysnilam, kiedys kiedy wydawalo mi sie, ze tez znajde tego jedynego jak w tych wszystkich filmach romantycznych, ze tez sie zakocham…… rzeczywistosc brutalnie sprowadzila mnie na ziemie… i gdy myslalam, ze jest tylko pustka… ze nic nie ma sensu… dostalam po glowie poraz kolejny…. okazalo sie, ze jestem w ciazy…. i wtedy… cos nagle jakby sie odwrocilo… zaczelam walczyc nie dla siebie, ale dla tego Malenstwa u mnie w brzuszku… ja chcialam tylko odrobiny szczescia…… i zawalczylam ostatni raz, na slepo rzucilam sie zeby uchwycic ostatni promyk nadziei, ze moze byc inaczej…. i udalo sie… jestem SZCZESLIWA

dopisek - 17.01.2008 - nadal SZCZESLIWA :) i nieprzyzwoicie zakochana })i({