nadal nieprzyzwoicie zakochana :) Lukaszek pomaga mi bardzo a ja szaleje ;) i od kiedy skonczylam prace, bo to juz prawie 2 tygodnie wydaje mi sie, ze w koncu znajde dzien i nie bede robic nic! heh… nie ma tak hop!
codziennie jest cos, ale odpoczywam i czuje sie cudownie… w koncu to juz koncowe odliczanie czyli miesiac 9 :) Znaczy sie tydzien 36… od 38 tygodnia moge urodzic wiec juz z gorki ;))
(przyznaje, ze zaczelam sie troszke stresowac ;))
Mala kopie strasznie, czasem to tak bardzo boli, ze modle sie, zeby sie juz wyprowadzila :)
kupilismy juz wszystko…. tak mysle, sprawdzilam z chyba 20 gazetami, ksiazkami…. dziecko to bardzo droga impreza ;))) jakies 2 tys euro heh a jeszcze sie nie urodzilo :) do szpitala tez juz powoli sie pakuje, wole miec zapas czasu :)
aaaa…. poza tym zaczelismy chodzic do szkoly rodzenia, mamy za soba oddychanie, metody relaksacji i masazu… sam porod, czyli pozycje itp… Lukaszek bedzie rodzil ze mna :) ale jak ostatnio puscilam mu film z porodu, to sie troszke zestresowal i obiecal ze postara sie nie zemdlec ;)))
poza tym teraz wizyty co tydzien, raz w tygodniu lekarz, a next tydzien szpital, jestem dobrej mysli…. fajnie bo w szpitalu sa jednoosobowe pokoje w standardzie… zobaczymy… dobra musze skonczyc przemeblowanie bo moje Slonko zaraz przyjdzie z pracy a ja tu mam taki balagan ;))
uciekam…. pap
ps. KOCHAM CIE LUKASZKU NAD ZYCIE <3