No I pOnIeDzIaŁkU nIe DoCzEkAlIśMy… :) 8 lipiec, 2006
Teraz już uśmiecham się gdy to mówię chodź od czwartku w południe aż do soboty nie było mi do śmiechu….
Generalnie wszystko zaczeło się koło południa w czwartek czyli w dzień po przeprowadzonym przez nas ataku pod kryptonimem Viki czyli spacerek - szampan - seks :) Znaczy się, że zadziałało… :) Lukaszek czytał mi w myślach i wrócił z pracy jakieś 4 godziny wcześniej więc o godzinie 18 pojechaliśmy pierwszy raz do szpitala… okazało się, że bóle są nuu ale to by było na tyle i że moge zostać w szpialu ale że mieszkam niedaleko mogłam pojechać do domku… tak więc zrobiliśmy, spacerowaliśmy pół nocy koło godziny 1 stwierdziliśmy że pomimo całkiem już konkretnych bóli spróbujemy zasnąć i poczekamy na coś innego…. wzięłam więc kolejny prysznic i położyliśmy się spać, po pół godzinie zdecydowaliśmy się jednak jechać, ponieważ gdy się położyłam bóle stały się nie do zniesienia…. tak więc kolejna wizyta w szpitalu tym razem dostałam zastrzyki przeciwbólowe i zostałam skierowana na sale… tu zaczyna się część druga…..
Generalnie najdłuższa cześć czyli skurcze co 4 minuty, chodzenie z bólu po ścianach i czekanie na 1 cm…. tak było od godziny około 2, 3 w nocy do godziny 18 wieczorem, Łukaszek był tam ze mną bez przerwy, 24 na dobe i był po prostu fantastyczny… (nigdy Ci tego nie zapomnę :) Gdyby nie on poddałabym się jakieś 15 godzin wcześniej… :)
Kolejne badanie i w końcu jest!!! przenosimy się do sali porodowej!!!
Tam epidural - czyli znieczulenie zewnątrzoponowe… odejście wód itp…podłączono mnie do różnych aparacików badających bicie serduszka Malutkiej i moje skurcze, koło godziny 1 w nocy miałam już 7 cm i zaczęła się faza końcowa…. w miedzy czasie próba zamordowania położnej i anestezjologa bo skończył mi się środek przeciwbólowy…. generalnie męczenie sięgnęło apogeum…. po godzinnej imprezie o 3.09 nad ranem 1 lipca urodziła się Victoria :)
Dziś myślę o tym z uśmiechem i cieszę się, że już po wszystkim…. nie sądziłam, że tak szybko zapomnę o tych godzinach bólu…. Malutka rekompensuje te chwile…
Viki jest najcudowniejszą i najśliczniejszą dziewczynką na świecie… czy to miłość absolutna…. chyba tak…. i paniczny strach czy dam rade….ale wiem, że dam bo Łukaszek jest przy mnie <3
KOCHAM WAS OBOJE NAD ŻYCIE <3
Leave a Reply