JeStEmTu…

…you don’t have to dream when you can fly…

KaŻdEgO dNiA… 5 sierpień, 2006

Kategoria wpisu: Wiktoria, lof <3 — efao @ 9:44 przed południem

…uczę sie cierpliwości…

a nie jest to łatwe bo do cierpliwych nie należę, Łukaszek też…. czasem trudno z Małą wytrzymać… pewnie łatwiej jest gdy dziecko jest długo wyczekiwane…. no u nas nie powiem żeby było planowane :) i  czasem trudno jest zrozumieć że musze być w domku… że nie mogę iść na impreze, że nie mogę pójść gdzieś sama….

…trudno być cierpliwym kiedy takie maleństwo jest kompletnie nie komunikatywne… więc je, robi kupki, siusiu, czasem i jedno i drugie podczas przewijania… czasem spi… generalnie płacze i marudzi…. tak więc wracając do jednego zdania które napisałam jakiś czas temu… nie istnieje nic takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia… albo może inaczej, miłość od pierwszego wejrzenia jest…. bo to cud, kiedy kładą taką malutką pomarszczoną istotkę na brzuchu zaraz po urodzeniu… potem generalnie jest zmęczenie i rozczarowanie, że “ono” tylko płacze i płacze i jest przyssane do cyca 20 godzin na dobe….

…teraz po 5 tygodniach już jest lepiej :) Vicky staje się bardziej komunikatywna i bardziej marudna ;) więc Kocham ją jak śpi i jak sobie coś gaworzy…. a jak płacze…. no cóż… też ją Kocham, tylko wtedy boję się, że nigdy nie przestanie…

tak wogóle to ciekawe dlaczego mówi się, że ktoś śpi jak niemowle…. osoba która to wymyśliła nigdy nie miała dzieci

…myślę, że tylko ktoś kto ma swoje własne Maleństwo i spędzał z nim te pierwsze tygodnie życia będzie wiedział o czym mówię… abstrakcja jak takie Maleństwo potrafi być czasochłonne…. zdecydowanie full time job ;)

…a poza tym wszystkim… czyli generalnie poza tematem Victorii, która generalnie jest obecnie pępkiem naszego świata i poza Łukaszkiem moim cudownym, którego Kocham nad życie i ktory jest kolejnym pępkiem mojego świata :)

abstrakcja… pewnie nikt mi nie uwierzy ale jestem zakochana na zabój…. sama nie potrafię w to uwierzyc…. okazuje się że i głupi ma szczęście…. ni cholery nie wiem dlaczego… myślę, że ktoś “u góry” popełnił błąd…. a może w jakiś sposób zasłużylam… a może to nie ja, może to Malutka…. ale JESTEM SZCZESLIWA….. <3
…no dobrze tylko, że miało być poza tym tematem ;)

WIĘC…………obecnie nie pracuje… od maja… i zaczynam troszku wariować… osoby które mnie znają, zdają sobie sprawę, że domator ze mnie żadny… ;)) tylko z Małą jeszcze nie bardzo da się coś zrobić… więc chodzimy na spacerki 3 godzinki dziennie…. czasem więcej zależy od nastroju (Małej oczywiście)… chodzimy na zakupy, jednak to troszkę mało… zastanawiam się co można ciekawego robić z takim dzieckiem zdecydowanie poza domem…?? jest jeszcze za malutka na cokolwiek…. ale coś wymyślę :) generalnie jak prawdziwa Irishka chodze z Malutką po zakupy :)

brakuje mi też Łukaszka… ale będzie lepiej bo 21 tego miesiąca zaczyna nową prace i w końcu będzie 2 dni w tygodniu w domku…. teraz nie było fajnie bo od 2 do 23 to bardzo długo…. szczególnie że są to godziny Małej - tak od 7 do 23 :/ więc generalnie marudzi i płacze…

AAAAAAAA……..wspominałam moze że lecimy do Polski?? będziemy chrzcić Malutką, więc pierwsze spotkanie rodzinne hehe… ciekawe jak będzie… ale myślę, że dobrze :) Rodzice Łukaszka sa bardzo sympatyczni (zresztą upewnię się już za 2 tygodnie ;) więc myślę, że będzie OK:) poza tym muszę załatwić paszport, dowód i…. uczelnię… będzie szaleństwo na kółkach… no i trzeba chyba będzie porozmawiać o ślubie, bo jakoś niedługo trzeba to będzie załatwiać… chciałabym żeby był taki o jakim marzę… w końcu teoretycznie ;))) bierze się go raz w życiu :)

no już uciekam…. Vicki się obudziła :) miłego dnia

poza tym mam nadzieję, że uda mi się dziś przemóc niechęć i pójdę pobiegać… generalnie jeszcze nie powinnam ale zaczynam łapać dołki związane z tym jak wyglądam… tzn. jak na kobietę po ciąży to wyglądam nieźle… tylko że ja nie chce wyglądać jak kobieta po ciązy tylko CHCE ZACZĄĆ SIE MIESCIC W SWOJE UBRAAAANIAAAA!!!!!!!

 

Leave a Reply