w końcu w domku…. fantastyczne uczucie <3
choc trzeba by zamienić już na większe :) z Polski wracaliśmy – 50 kg bagażu, podręczne – torba Małej, moja torebka, plecak, laptop i reklamówka z dobrami z bezcłowego… ale żeby było mało to wysłaliśmy z Polski jeszcze 2 paczki – 30 kilo ;)))
no więc już po chrzcinach (1.10.2006 – św. Florian, Chorzów, 16.00) – było bezstresowo :) Mała niby miała być święta ale nie wyszło… choć zmieniła się baaaardzooo……..
zdjęcia będą już niedługo, jak tylko znajdę chwilkę bo Mała chce aby poświęcić jej całą uwagę….
a teraz już nyny do następnego razu…
ps. następny raz w kościele to już będzie nasze święto :)
ps2. KOCHAM WAS NAD ZYCIE MILOSCI MOJE <3