PrAcA… 3 styczeń, 2008
Czuje sie czasem jak na amerykanskim filmie…
…dziecko rano do przedszkola, potem do biura, swoje miejsce parkingowe, stuk puk obcasikami do biura, piiii i wchodze… hello, hello, morning albo Happy New Year, herbatka, sniadanko, cos tam postukam na kompie, kilka telefonow, potem w samochod po rolls’a lub sandwich’a na lunch, stuk puk obcasikami do biura, zjemy lunch’yk, kilka telefonow, jakies zamowienia, kilka maili… i do domku, bye bye, odebrac dziecko, 30km autostrada, pobawic sie, wykapac, i tuli tuli, potem internet, sprawdzenie rachunkow, planow na jutro, witaminki, herbatka i tuli tuli…
cudownie :) czemu w sumie kojarzy mi sie to z amerykanskim filmem? a nie po prostu irlandzkim heh ;)
a tak wogole to w pracy stem…. nic mi sie nie chce od czasu swiat, jakies takie rozleniwienie… tylko szefowa marudzi bo znow dzisiaj pozniej przyjechalam, mialam spotkanie z GP i do szpitala jechalam umowic sie na spotkanie, takze pierwszy scan bede miala 14 marca :) moze juz wtedy dowiemy sie czy chlopczyk to czy dziewczynka :D
Leave a Reply