JeStEmTu…

…you don’t have to dream when you can fly…

PraaaaaCaaaa… 6 luty, 2008

Kategoria wpisu: 1 — efao @ 4:42 pm

Nie powiem zebym sie nudzila… ale jest dobrze… nie nienawidze mojej pracy juz ;D

Mialam moment… to chyba ta ciaza, wczoraj obiecalam Lukaszkowi ze poogladamy film, szybko wykapalismy Malutka, wykapalismy Ewunie i za 10 minut 8 bylam juz w lozku, zasnelam o 8 ;))))

Sypiam 10 godzin dziennie heh…

Ale czuje sie juz lepiej, slonce wschodzi wczesniej i swieci przez moment… znaczy sie az nie zajdzie, potem znow ide spac ;)))

A poza tym swiat jest piekny i cudowny, powoli znikaja humory ciazowe… heh, to nie jest wcale takie smieszne jak wyglada :P I mam dlugie sliczne wlosy i wogole jestem sliczna i jestem slicznie w ciazy :) I mam cudowna rodzinke <jupi><jupi><jupi>

Ostatnia niedziele moj Lukaszek zawiozl Viki do cioci i zabral mnie na kolacje (ze sniadaniem :P) do Glyde Inn w Annagassam, nad samym morzem…

largeoutbk.jpg

i usmazyl mi 50 nalesnikow na male party w pracy…

crepes_dsc07085.jpg

 :)

Kocham Cie moj Skarbie :* Ile to juz ze mna wytrzymales? heh… nadal nie wierze… no ale mowia ze cuda sie zdarzaja wiec jest szansa ze jeszcze chwile bedziesz obok ;)

Prawda, ze cuda sie zdarzaja….. nadal tylko nie wierze ze jeden przydarzyl sie wlasnie mi :)

Zycie… duzo sie nauczylam, np. ze przyjaciol poznaje sie w biedzie… heh… teraz sie smieje…teraz moge, szkoda ze stracilam kontakt z kilkoma osobami, mam nadzieje ze kiedys uda sie wszystko jakos naprawic… cholernie trudno nauczyc sie slowa przepraszam…

Ech Lukaszku moj…. badz prosze, badz zawsze… wiesz, ze bez Ciebie swiat bylby smutny Slonko moje, badz zawsze bo bez Ciebie nie potrafie juz zyc…

 

2 Responses to “PraaaaaCaaaa…”

  1. Agnieszka Says:

    a tu w Polsce szaro, czasem słońce wyjdzie zza mokrych chmur i oświetli nagie gałęzie. Ciagle pamietam kawę na Mazurach, którą piłyśmy, uciekając przed czymś, co było tak krótkie, ze już sama nawet tego nie pamiętam. Cieszę się, że jesteś szczęśliwa, a jeśli chodzi o pracę… To jest tylko praca. Wychodzisz z przebrzydlych czterech ścian i masz dom, dom, dom. Całuję mocno! Daaaawna znajoma… z Gliwic…

  2. efao Says:

    Agus :) Nie myslalam, ze Cie tu spotkam :) A pamietasz jak zabijalysmy komary bo nie dalo sie zasnac ;) byly ich dziesiatki heh :)
    Wiesz, ze od tamtego razu nie plywalam juz na lajbie… musimy to kiedys zdecydowanie powtorzyc; co tam u Ciebie? jak tam zycie? wpadnij do Irlandii, pojdziemy na kawke…

Leave a Reply